← Wszystkie aktualności
ARTYKUŁ
2 października 2026 Zaktualizowano 23 września 2026 2 min czytania

Google: optymalizacja AI-search to nadal SEO, a llms.txt nie pomaga w rankingu

Oficjalny przewodnik Google dotyczący optymalizacji pod AI przedstawia marketing GEO/AEO jako zwykłe podstawy SEO i wprost stwierdza, że llms.txt nie odgrywa żadnej specjalnej roli w generatywnych funkcjach Google Search.

W tym artykule
  1. Główne przesłanie
  2. Mit, który Google wprost obala
  3. Co warto potraktować priorytetowo

Google opublikował oficjalny przewodnik, w którym stwierdza, że optymalizacja witryny pod kątem funkcji generatywnych AI w wyszukiwarce jest — jak to ujmuje sama firma — nadal SEO, a nie osobną dyscypliną wymagającą nowych taktyk. Przewodnik opublikowany w serwisie Google Search Central w maju 2026 r. bezpośrednio odnosi się do terminów marketingowych, takich jak GEO i AEO, które krążyły tak, jakby wymagały odrębnego podręcznika.

Zbliżenie na dłonie osoby piszącej na klawiaturze laptopa obok kubka z kawą i telefonu
Fot.: Parker Byrd (CC0), Wikimedia Commons.

Główne przesłanie

Stanowisko Google jest takie, że funkcje generatywnej AI w wyszukiwarce „są zakorzenione w naszych podstawowych systemach rankingu i jakości wyszukiwarki”, więc fundamenty, które już mają znaczenie dla rankingu — unikalne, pomocne treści pisane z myślą o ludziach; crawlability i indeksowalność; przejrzysta struktura techniczna; dokładne dane na stronie — to te same fundamenty, które mają znaczenie przy pojawianiu się w AI Overviews i AI Mode. Nie ma osobnego systemu rankingowego, który można by przechytrzyć.

Mit, który Google wprost obala

Przewodnik jasno stwierdza, że Google Search nie używa pliku llms.txt ani podobnych przeznaczonych wyłącznie dla AI plików odczytywanych maszynowo do rankingu ani do uwzględniania w funkcjach generatywnych. Robot Google może taki plik wykryć, ale jest on traktowany jak każdy inny plik tekstowy, bez specjalnej ścieżki indeksowania. Utrzymywanie go nie szkodzi, ponieważ niektóre inne systemy i agenci AI faktycznie się do niego odwołują, ale nie daje to nic pod kątem widoczności konkretnie w Google Search. To samo obalanie mitów dotyczy „dzielenia” treści na fragmenty przyjazne AI oraz danych strukturalnych jako rzekomego czynnika wywołującego cytowanie przez AI: żadna z tych praktyk nie jest wymagana, ponieważ systemy Google już analizują strony o wielu tematach i dopasowują synonimy bez nich.

Co warto potraktować priorytetowo

Dla zespołów ds. treści i SEO praktyczna lista kontrolna, na którą wskazuje Google, jest mało efektowna: dbaj o to, aby reguły robots.txt i CDN nie blokowały Googlebota; upewnij się, że ważne twierdzenia istnieją jako widoczny tekst na stronie, a nie tylko na obrazach lub w skryptach; dopasuj wszelkie dane strukturalne do tego, co faktycznie widzi odwiedzający; i korzystaj z raportu skuteczności generatywnej AI w Search Console, aby śledzić, jak treści radzą sobie w tych powierzchniach. Żadna z tych wskazówek nie jest nowa i właśnie na tym polega przekaz Google.

Źródła: Google Search Central, Google Search Central Blog.